HERCÓLOBUS czyli Czerwona Planeta


V.M.RABOLś

HERCOLÓBUS czyli Czerwona Planeta

PRZEDMOWA

Książkę tę napisałem z ogromnym poświęceniem, leżąc w łóżku, nie mogąc wstać ani usiąść. Podjąłem ten wysiłek, widząc konieczność ostrzeżenie Ludzkości o nadchodzącej katastrofie.

Dedykuję to przesłanie Ludzkości, jako jej ostatnią deskę ratunku, nie można bowiem zrobić nic ponadto.

(V.M.Rabolś)




HERCÓLOBUS, czyli Czerwona Planeta

Ludzkość oczarowana jest przepowiedniami tych, których niesłusznie nazywamy naukowcami, a którzy nie robią nic poza wpajaniem ludziom kłamstw i wypaczaniem prawdy. Porozmawiajmy o Hercólubusie, czyli Czerwonej Planecie, która zbliża się do Ziemi.

Według pewnych relacji, naukowcy obliczyli nawet jej masę, mówią też, że ma tyle a tyle ton i określoną średnicę, jak gdyby była dziecinną zabawką. Tak jednak nie jest. Hercólubus, Czerwona Planeta, jest pięcio- bądź sześciokrotnie większa od Jowisza. To gigantyczna masa, której nie można zatrzymać; nie można też zmienić jej kursu.

Ziemianie uważają ją za zabawkę, faktycznie jednak oznacza to początek końca Ziemi. Ta planeta jest już blisko. Mieszkańcy innych światów naszego układu słonecznego wiedzą o tym i z całych sił próbują pomóc nam uniknąć katastrofy. Nikomu jednak nie uda się jej powstrzymać. To kara, na którą zasłużyliśmy, mająca położyć kres wielkiemu złu, jakie wyrządzamy.

Uważam, że Hercólubus jest tworem takim jak nasz świat, zamieszkiwanym przez istoty równie przewrotne jak my. Każda planeta, każdy świat ma swoją Ludzkość. Naukowcy nie powinni sądzić, że są w stanie zaatakować i zniszczyć Hercólubusa. Jego mieszkańcy także mają broń, której mogą użyć w odwecie i natychmiast zetrzeć nas na pył. W razie ataku będą się bronić, wówczas koniec nastąpi znacznie szybciej.
Podczas pojawiania się i zanikania życia wszystko wraca do swojego początku lub końca. Do tego samego, lecz z mniejszym nasileniem, już doszło na kontynencie Atlantydy. Jednak w tym nawrocie zdarzeń nasza planeta nie będzie w stanie znieść bliskiego przejścia innej planety, nie rozpadając się przy tym na kawałki. Naukowcy nie zdają sobie z tego sprawy, ponieważ mając broń, uważają się za niezwykle potężnych, zdolnych do zniszczenia tej gigantycznej planety. Tkwią jednak w wielkim błędzie.

W najbliższym czasie słynna "Wieża Babel", którą budowali i niemal ukończyli, legnie w gruzach. Niemal ją ukończyli, zaś negatywne skutki jej powstania mogą dotknąć całą Ludzkość.
Naukowcy mogą zaprzeczać temu swoimi teoriami, tak jak to robią teraz i jak to robili dawniej, przeinaczając prawdę z powodu dumy, zarozumialstwa i żądzy władzy. Ryczą ze śmiechu jak osły, nie potrafią bowiem ogarnąć skutków swoich czynów. Podziurawili naszą planetę bombami jądrowymi, aby ją kontrolować, nie biorąc pod uwagę, że istnieje Bóg i jego Sprawiedliwość, która zniweczy wszystko. Nie można rozmawiać ze zwierzętami o Bogu, ponieważ ryczą i wypierają się go swoimi czynami. Myślą, że same są bogami, lecz to nieprawda.

Fałszywe, tak zwane mocarstwa zostaną wyniszczone ekonomicznie i moralnie. W bardzo szybkim czasie znikną pieniądze. Kraje te wykończy głód i nędza. Ich mieszkańcom nie uda się wytrzymać nawet jednego wstrząsu, sparaliżuje ich strach i przerażenie. Wówczas naprawdę dotrze do nich, że Boska Sprawiedliwość istnieje po to, by karać zło.

Obecnie cały świat zajmuje się szukaniem pieniędzy za wszelką cenę. To właśnie dotknęło Atlantydę, gdzie bożkiem ówczesnych czasów były pieniądze; religie przedstawiały go w postaci złotego cielca. Podobnie też w obecnej dobie: pieniądze są bogiem, co jest całkowicie błędne. Bogaci, którzy teraz tak bardzo chełpią się władzą, będą największymi nieszczęśnikami, ponieważ posiadanie ogromnych sum pieniędzy zaprowadzi ich donikąd, gdy nie będzie już nikogo, komu mogliby coś sprzedać bądź od kogo mogliby kupować. Padną na kolana i będą płakać, żebrząc o talerz z jedzeniem, wyjąc jak psy.

Kiedy Hercólubus zbliży się do Ziemi i ustawi w linii ze Słońcem, całą naszą planetę zaczną ogarniać śmiertelne epidemie. Ani lekarze, ani oficjalna nauka nie będą wiedzieć, co to za choroby, ani jak je uleczyć. Będą wobec nich bezsilni. Życie zacznie zamierać na naszej planecie. Wówczas, z powodu dojmującego głodu i nieznośnego gorąca, ludzie będą musieli zjadać trupy bliźnich, zarówno mężczyzn, jak l kobiet.

Zapanuje czas tragedii i ciemności: wstrząsów, trzęsień ziemi i ogromnych fal pływowych. Istoty ludzkie staną się psychicznie niezrównoważone, nie mogąc jeść ani spać. W obliczu niebezpieczeństwa, owładnięci szaleństwem ludzie będą masowo rzucać się w przepaście.

Nasza rasa zniknie z powierzchni ziemi. Na naszej planecie nie pozostanie żadnego śladu życia. Ziemia pogrąży się w oceanie. Stanie się tak, ponieważ Ludzkość osiągnęła tak wysoki stopień deprawacji, że chce nawet teraz przenosić zło na inne planety. Na to się jednak nie pozwoli.
Wśród naukowców na całym świecie zapanowała panika jeszcze przed rozpoczęciem tego zniszczenia. Mimo to, nikt na Ziemi nie jest bogobojny. Wierzą, że są potężnymi panami i władcami życia. Teraz zobaczą jednak, że naprawdę istnieje Boska Sprawiedliwość, która sądzi nas stosownie do naszych czynów.
W książce tej potwierdzam przepowiednie, która spełni się już wkrótce, pewien jestem bowiem końca naszej planety. Wiem to. Nie straszę, lecz ostrzegam, ponieważ jestem zasmucony tą nieszczęsną Ludzkością. Zdarzenia te są nieodległe, nie ma wiec co tracić czasu na złudzenia.

PRÓBY Z BRONIĄ JĄDROWĄ A OCEAN

Znajdujemy się w ślepej uliczce.
Mówiliśmy już o Hercólubusie bardziej powierzchownie, nie wdając się w szczegóły, tak aby nikogo nie przestraszyć ani nie zaniepokoić. Przyjrzymy się kolejnemu śmiertelnemu, destruktywnemu zagrożeniu, którego nie uda się powstrzymać: oceanicznym próbom z bronią jądrową. Na dnie morskim są bardzo głębokie pęknięcia, które stykają się z ogniem z wnętrza Ziemi. Dzieje się tak właśnie z powodu prób z bronią jądrową, przeprowadzanych przez naukowców i mocarstwa, którzy uważają się za władców naszej planety. Nie potrafią ocenić skutków okropności, których dopuścili się i wciąż dopuszczają na całej planecie i Ludzkości. Ogień z wnętrza Ziemi zaczął już stykać się z wodą, pojawiły się cyklony. Mieszkańcy Ameryki Północnej nazywają to "zjawiskiem El Nino". To nie jest "El Nino", to kontakt ognia z wnętrza Ziemi z wodą, którego efekt rozprzestrzenia się w oceanie. W miarę powiększania się pęknięć, pojawią się fale pływowe, trzęsienia ziemi i przerażające zjawiska w wodzie i na lądzie. Zniszczenia nie ominą żadnego nadmorskiego miasta. Nasza planeta zacznie tonąć w oceanie, ogół przeprowadzonych prób z bronią jądrową zmienił bowiem ustawienie osi ziemskiej.

Wstrząsy, trzęsienia ziemi i fale pływowe zupełnie ją rozchwieją i doprowadzą do jej obniżenia. Nie wyobrażaj sobie, drogi Czytelniku, że planeta zalana zostanie nagle. Będzie to długi, powolny, przygnębiający i bolesny proces, przez który będzie musiała przejść Ludzkość. Ziemia będzie zanurzać się w oceanie stopniowo, aż do końca.
Naukowcy nie mierzą okropieństw, jakich dopuścili się wobec Stworzenia. Staną się ofiarami własnych wymysłów. Na dnie morskim żyją już potwory - dzikie bestie żywiące się energią jądrową. Wzrost temperatury wody zmusi je do wyjścia na powierzchnię i szukania schronienia na lądzie Dotrą do nadmorskich miast i będą niszczyc wszystko: domy, budynki, statki i zabijac ludzie. Te dzikie bestie, rozwinąwszy się z energii jądrowej, mają cechy tej energii. Zwykłe, trójwymiarowe pociski nie tylko nie wyrządzą im krzywdy, ale jeszcze je bardziej rozwścieczą. Do zdarzeń, o których mówię, dojdzie już niebawem.

Ale to jeszcze nie wszystko. Wrzenie wody morskiej wywołane przez wydobywający się z wnętrza Ziemi uwolni do atmosfery ogromne ilości pary; samoloty nie będą mogły latać, a statki żeglowac. Para przesłoni słońce, życie na naszej planecie przestanie istnieć. Radzę Ci, drogi Czytelniku, byś nie wyjeżdżał z miejsca, w którym przebywasz, ponieważ i tak nie ma dokąd się udac.

Naukowcy lekceważą wszystkie te symptomy, które wywołali wybuchami jadrowymi oraz próbami w oceanie. Są więc ignorantami, bez względu na to, jak uczeni by byli; dzikimi zwierzętami, którym obojętny jest fakt, iż wynaleźli urzadzenia, mogące zniszczyc Ludzkośc oraz ich samych.

Energia jadrowa zanieczyściła cale morze oraz żyjące w nim zwierzęta. Zrozumiałe jest wiec, ze kiedy jemy ryby i inne owoce morza, zanieczyszczamy nasze ciała. Lepiej zatem ich nie jeść.

Morze oddycha, wdychając i wydychając, ponieważ jest żywym organizmem. Wydychajac, zanieczyszcza tlen, którym oddychamy, oraz wszelką roślinnośc. Ciała ludzi zaczną się zmieniac; skutkiem tego masowego zanieczyszczenia będą rodzic się zdeformowane dzieci, budząc niepokoj na całym świecie.

Patrząc na naszą planetę z wyższych wymiarów, widac, że już zniknęła. Dostrzec można tylko żółtą kałużę
jakbyśmy gotowali w garnku ziemię zmieszaną z wodą. Nie widac żadnych śladów zycia: roślinnego, zwierzęcego ani ludzkiego. Wszystko jest martwe. Cały ten obraz musi się jedynie skrystalizowac w Trzecim Wymiarze, czyli w świecie fizycznym, tak aby wszystko zaczęło znikac z powierzchni Ziemi, jako że wszystko przemieszcza się z góry do dołu.

Naukowcy i intelektualiści Śmieja się do rozpuku niczym ryczące osły z tego, o czym tutaj mówię, kiedy jednak taka chwila nadejdzie, staną się największymi tchórzami. Będą płakac, nie wiedząc co począc, ani dokad pójść.

Czegóż więc mamy spodziewac się po Ludzkości? Spodziewamy się jej końca. Ci, którzy fałszywie mienią się naukowcami, są z pewnością naukowcami, z tym że destruktywnymi, nie konstruktywnymi. Wykorzystują nauke do niszczenia wszelkiego życia.
Pytam naukowców
tych, którzy tak głośno ryczą ze śmiechu: czy możecie znaleźć sposób, by uniknąc problemów, które grożą zniszczeniem Ludzkości i tej planety? Nie ma żadnego spodobu
należy oczekiwac katastrofy. Jeśli jednak mimo wszystko macie skuteczny sposób, czy możecie go nam podac?

ISTOTY POZAZIEMSKIE

Widziałem wydawane w Ameryce Północnej filmy i czasopisma, starające się zaciemnić światło słońca palcem jednej dłoni. Są jednak w błędzie. Nie zamydlą moich oczu, a tym bardziej nie przekonają mnie do swoich głupich teorii i nikczemnych wytworów wyobraźni jak to robią z ogółem ludzi.

Robią tak w przypadku Hercólubusa, który bardzo szybko zbliża się do Ziemi; umniejszają jego zagrożenie (lecz mają przy tym czelnośc obliczac jego ciężar i masę). Podobnie postepowali z tematem istot pozaziemskich, fałszywie dowodząc, iż są to goryle bądź inne zwierzęta. Jest to poważne kłamstwo, stuprocentowe łgarstwo, ponieważ mieszkańcy innych planet naszego układu słonecznego i galaktyki to wyżej rozwinięte, mądrzejsze od nas istoty ludzkie.

Z istotami pozaziemskimi kontaktowałem się wielokrotnie. Bywałem na Wenus i na Marsie, świadomie podróżując w moim Ciele Astralnym i mogę zaświadczyc o istnieniu cudownych mieszkańców tych planet. Nie znajduję słów na opisanie ich mądrości, kultury oraz anielskiego życia.

Życie na Wenus

Wenusjanie maja ciała idealne: szerokie czoło, niebieskie oczy, prosty nos, blond włosy oraz zadziwiajacą inteligencje. Mają mniej więcej 1,3
1,4 metra wzrostu. Nikt nie jest wyższy ani niższy. Nie mają duzych brzuchów, nie widac upośledzeń cielesnych. Każdy ma anielską figurę. Kobiety i mężczyźni są tam doskonali, ponieważ jest to planeta dominującej nad nami, wyżej rozwiniętej Ludzkości. Nie ma potworów, jakie widac tutaj.

Noszą szerokie pasy, na których pełno czerwonych, błękitnych i żółtych guzików, błyskających niczym latarnia morska. Gdy znajdą się w niebezpieczeństwie, Wenusjanie naciskają przełącznik główny przpominajacy sprzączkę u paska. Przz samo naciśnięcie go tworzy się ognisty krąg, który potrafi zniszczyc pocisk bądź cokolwiek, co znajdzie się w jego pobliżu.

Dowiedziałem się także o podręcznej kieszonkowej broni wielkości pudełka od papierosów. Naciskajac guzik znajdujący się na tym gadżecie, Wenusjanie mogą wysadzic w powietrze wzgórze dowolnej wielkości i sprawic, by znikło. Co z tego rodzaju broni mógłby uczynic Ziemianin?

Odpowiadają szybciej, niż zastanowimy się nad pytaniem. Nie zdążymy nawet otworzyc ust. Dzieje się tak bez względu na język rozmówcy., jako że istoty te władają wszystkimi językami doskonale. Mają talent poliglotów.
Podczas rozmowy Wenusjanie nie przerywają pracy. Nie przypominają nas, którzy zbieramy się w grupki i krytykujemy osobę upośledzoną fizycznie. Będąc na Wenus, wstydziłem się siebie, porównując moją posturę z ich wyglądem: wyglądałem jak goryl. Tam na nikim nierobi to jednak wrażenia. Każdy idzie dalej, nie okazując ani ciekawości, ani zaskoczenia. Jest to kultura o nieznanej nam dotad postaci.

Opisze teraz ich ziemie, przyrodę, styl zycia i pracy.

Ziemia na Wenus nie jest tak zbita i cieżka jak nasza: jest lekka i miękka. Może wyobrazamy sobie, że kamienie są tam podobne do naszych, są jednak inne: SA różnego rodzaju, duże i małe, nie mają jednak tej samej wagi co ziemskie. Nie są zbite: można podnieśc kamień, który tutaj wazyłby kilka kilogramów, tam zaś waży on jedynie dziesiątki gramów, czyli prawie nic, ponieważ jest lekki i zbudowany z miękkich materiałów.

Drzewa nie są ogromne, roślinności brakuje cierni lub kolców, w górach zaś nie ma utrudniających przejście pnączy. Na taka górę można wejść bez konieczności zabierania maczety czy noza, po prostu nie ma czego obcinac. Znikad nie grozi niebezpieczeństwo. Na płaskich dachach domów w doniczkach z dobrze nawożoną ziemią sadzi się drzewka owocowe, aby mogły wydac owoce. Nikt tam nie zrywa owocu tylko dlatego, że ma na to ochotę. Czeka, aż dojrzeją i będzie na nie sezon. Wenusjanie zbierają owoce specjalnym przyrządem, nie dotykając ich dłońmi. Owoc przechodzi rurami do obracających się zbiorników z czystą wodą, gdzie poddawany jest specjalnemu procesowi oczyszczania. Stamtąd przechodzi inną rurą do maszyn, w których ulega sproszkowaniu, następnie do pojemnika, gdzie dodaje się więcej witamin, ale nie pochodzenia chemicznego, lecz naturalnych. W końcu zostaje hermetycznie zapakowany. To jeden z ich pokarmów.

Morze podobne jest do naszego, naprawdę jednak jest idealnie niebieskie, niczym woda w bezwietrznej lagunie. Nie ma w nim ruchu w żadnym kierunku, żadnych fal, tak że widac głębiny bez pomocy przyrządów.
Ryby są bardzo oswojone, nikogo się nie boja. Są takie obszary, gdzie karmi się je mnóstwem witamin. Kiedy mieszkańcy planety muszą coś zjeść, patrzą, które ryby są największe albo które muszą wykkorzystac. Ostrożnie zarzucają siec, nie krzywdząc ani nie strasząc pozostałych ryb. Następnie wyławiają je i patroszą.

Ryby przenoszone są za pomocą bloków do zbiornika z bardzo czystą bieżącą wodą i podawane specjalnemu oczyszczaniu. To dzieje się bezdotykowo. Stamtąd przenoszone są do maszyn, gdzie się je proszkuje i wzbogaca naturalnymi witaminami. To kolejny rodzaj pożywienia mieszkańców Wenus. To samo robi się z warzywami. Nikt tam nie je miesa w jakiejkolwiek postaci.
Są miejsca, dokąd Wenusjanie chodzą i gdzie zasadają przy stole, powiedzmy, że to coś w rodzaju restauracji
tak aby czytelnik mógł to lepiej zrozumiec. Ponieważ wszyscy potrafią czytac w myslach, zamawianie wybranej potrawy nie jest konieczne. Potrwa pojawia się, nim zdażymy poruszyc ustami. Tam nie dziekuje się na głos, ani nie mówi tego co u nas. Po zjedzeniu wstaje się od stołu. Nie trzeba pytac o cenę, o to, ile jesteśmy winni, ani mówic "dziękuję" ponieważ każdy wyraża podziękowanie skinieniem głowy.
Podobnie zachowują się w sklepach odzieżowych. Kiedy chcą się przebrac, wchodzą do sklepu, gdzie natychmiast otrzymują ubranie i buty. Naciskają przełącznik w ścianie, pojawia się pomieszczenie nieprzepuszczające światła. Mogą się tam przebrac i, jeśli chcą, wykapac. Po naciśnięciu drugiego przełącznika, tryska silny strumień wody. Mogą potem przekazac ubranie, któego się pozbyli, do specjalnego czyszczenia. W ubiorze i obuwiu nie ma różnic. Dla każdego są one takie same.

Nikt tam nie jest właścicielem domu. Kiedy wenusjanska para jest zmęczona albo chce odpocząc, jedno z nich naciska przełącznik na domu lub budynku, gdzie pojawia się światłoszczelne pomieszczenie. Naciskają drugi i pojawia się łóżko. Nie trzeba mówic "to moje". Dana rzecz należy do każdego, kto jej potrzebuje. Nikt nie musi prosić nikogo o pozwolenie.

Ulece Wenus są niepodobne do naszych. Aleje poruszają się tam jak pasy transmisyjne. Nie ma żadnych wypadków, wszystko jest uporządkowane. Pojazdy są bardzo pięknymi, bogato zdobionymi platformami. Odjeżdżają, dojeżdżają do celu, platforma opuszcza się wraz z pasażerami. To nie ludzie schodza, ale platforma się obniża. Następnie druga platforma unosi się załadowana innymi ludźmi, gotowa do dalszej drogi. Ulice zasilane są energią słoneczną tak jak wszystkie maszyny. Nie używa się ropy ani benzyny, ani niczego, co zanieczyszcza środowisko, dlatego nie ma tam zanieczyszczenia.

Budując domy Wenusjanie nie muszą wspinac się tak jak my i pracowac kilka metrów nad ziemią. Wszyscy pracują na ziemi. Najpierw składają dach, następnie wznoszą całą konstrukcję za pomocą bloków i kontynuują budowanie kolejnego pietra. Gdy jest gotowe, ponownie unoszą je na blokach i tak dalej
odpowiedno do liczby planowanych Pieter, bez ryzyka wypadkow.

Wenusjanie i Wenusjanki pracuja dwie godziny dziennie, wszyscy w swoim zawodzie. Nie istnieją tam pieniądze i nikt nieczego nie posiada na własnośc. Każdy ma prawo do wszystkiego i pracuje dla wszystkich. Nie ma tam "pana takiego a takiego", ponieważ obowiązuje tam równość. Prawo wymaga dwóch godzin pracy dziennie, tak więc nie ma głodu ani ubóstwa.

Wenusjanie kontrolują przyrodę dzięki swoim mocom i zdolnościom. Kiedy chcą, wywołują deszcz, sprawiają że świeci słońce, albo chmurzy się niebo; nie jest tak jak u nas, którzy jesteśmy we władaniu przyrody.

Na Wenus nie istnieją zezwolenia w stylu "zgoda na podróż na inną planetę". Każdy Wenusjanin może zabrac statek ze stacji, na której jest trzymany i udac się dokądkolwiek zechce, czy to na inną planetę, czy do innych galaktyk, bez pytania kogokolwiek. Istnieje całkowita wolnośc pod warunkiem, że po powrocie zostawią statek tam, skąd go wzięli, tak aby inni mogli z niego skorzystac. Nie ma granic ani biurokracji.

Mogę Ci powiedziec, że na Wenus nie ma rodzin takich jak na naszej planecie; są jedynie pary. Nie mają ani kościołów, ani księży, którzy by ich zaślubiali. Łączą się ze zwoimi bliźniaczymi duszami lub, jak to nazywają, swoimi lepszymi połowami, którymi dopełniają się wszystkie istoty ludzkie. Nie panują tam też żadne religie. Religia jest wzajemny szacunek dla życia i innych.

Nie ma też rozwiązłości tak jak tutaj: mieszkańcy Ziemi są gorsi od zwierząt. Tam ludzie stosuja się do nauk Gnozy: Naukowej Czystości, czyli Transmutacji Energii. Dzięki temu Wenusjanie dowolnie przedłużają sobie życie, ponieważ energia ta jest życiem każdej osoby. Na naszej planecie z powodu rozwiązłości młodzi wygladają staro.

Kiedy ściskaz dłonie Wenusjan, czujesz przepływ prądu elektrycznego, który tobą wstrząsa, jakbys otrzymywał dawkę energii, ponieważ istoty są pełne energii. Nie są rozwiąźli tak jak my. Ta energia jest energią Naukowej Czystości.

Jednoczą się płciowo, aby mieć dzieci bez rozwiązłości. Jeden uwolniony plemnik wystarczy do stworzenia ciałą fizycznego dla duszy, która chce przyjść i uczyc się. Nie ma tam seksualnej degeneracji tak jak tutaj, gdzie księża czy kapłąni poślubiają nawet homoseksualistów. Hmoseksualizm tam nie istnieje. Oni są prawdziwymi mężczyznami i kobietami. Zboczenia seksualne obecne są tylko na naszej planecie, na innych planetach ich mieszkańcy wiedzą, jak rozmnażac się bez popadania w rozwiązłośc.

Po urodzeniu dziecko zostaje przeniesione do kliniki, gdzie otaczane jest pełną opieką. Dostaje też specjalne jedzenie, dopóki nie osiagnie wieku odpowiedniego do rozpoczęcia nauki. Wówczas idzie do szkoły
ogromnego warsztatu, w którym poprzez praktykę uczy się wszystkich niezbędnych umiejętności. Aby rozwijac powołanie, które takie dusze noszą w sobie, dyrektorzy tych szkół uczą ich używania maszyn i pozwalają rowijac własne pomysły.

Kiedy dziecko wpada na pomysł by coś skonstruowac, nauczyciele pomagają mu, dopóki nie stworzy upragnionego mechanizmu. Robią to po kolei wśród całej tamtejszej Ludzkości. Na Wenus nikt nie jest więc ignorantem. Każdy jest przygotowany do awansu materialnego i duchowego.

ŻYCIE NA MARSIE

Zycie na Marsie jest dokładnie takie samo jak na Wenus. We wszystkim panuje wolnośc. Marsjanie mogą przemieszczac się do jakiegokolwiek miejsca planety; nie potrzebują dokumentów, paszportów ani niczego podobnego, ani też nie potrzebują niczyjego pozwolenia. Dokądkolwiek się udają, mogą zjeść, spac i przebrac się. Wszędzie na Marsie, bez względu na miejsce, znajdują wszystko, czego potrzebują
nie ma granic, jest pełna wolnośc. Tak samo jest na pozostałych planetach naszego Układu Słonecznego.

Marsjanie mają mocniejsze ciała od Wenusjan, wyglądają na bardziej wytrzymałych, jako że należą do Promienia Sily.

Na Marsie każdy nosi żołnierski mundur: tarczę, hełm oraz zbroję. Cały ten wojskowy rynsztunek zrobiony jest z materiału podobnego do brązu. Marsjanie wyróżniają się wyglądem, ponieważ czują się wojownikami do szpiku kości , ale nie wojownikami w naszym sensie.
Nie toczą wojen między sobą ani z innymi planetami. Ich wojna toczy się przeciwko złu, ma na celu pokonanie zła, nie jest skierowana przeciw nim samym.
Mogę Ci powiedziec, że NIK ta tych planetach nie uzywa do pracy siły fizycznej, jak to robimy w naszym świecie. Nikt się nie poci. Marsjanie nie męczą się, ponieważ pracę wykonują maszyny, wszystkie napędzane energią słoneczną. Praca Marsjan polega na prowadzeniu i obsłudze maszyn. Jest to praca zmianowa. Wszystko działa dzięki mądrości tych istot.

Istoty pozaziemskie SA tak potężne, że rodzą się, dorastają i umierają zgodnie ze swoją wolą. Kiedy zmęczone wieloletnim posiadaniem ciała fizycznego chcą je zmienic, umierają. Kłądzie się ich we wnęce w ścianie, która jest dokładnie dopasowana do ich rozmiaru. Zamyka się drzwi i naciska guzik. Ciała obracają się w proch i ciągu kilku minut. Gdy nie są całkiem martwe, guzik nie działa i są wyciągane, by umrzec całkowicie. Cmentarzy nie ma. Prochy rozsypuje się pod drzewem bądź zakopuje. Nikt nie płacze z powodu czyjejś śmierci; dla nich śmierc jest jedynie zmianą ubrania
i nic więcej.

W światach tych nie zachodzi degradacja roślin i zwierząt, ludzi czy planet. Wszystko pnie się wzwyż. Natomiast tutaj degradujemy się we wszystkim, w tym także w związku ze stanem naszej planety, co potwierdzają fakty. Nie ma chorobotwórczych plag w rodzaju much, komarów czy moskitów. Nie ma też zagrożenia ze strony gadów.

Na Marsie oraz pozostałych planetach obowiązuje prawo wzajemnego szacunku, szacunku wobec życia i wszystkiego. Szanuje się wolną wolę każdej osoby. To nie to samo co u mieszkańców Ziemi, którzy chcą kontrolowac świat wyłącznie pociskami i groźbami. Mieszkańcy Ameryki Północnej bardzo się więc mylą w wydawanych przez siebie filmach i czasopismach.Opisałem pokrótce Mars, aby pokazac Amerykanom, że nie wiedzą nic o życiu w innych swiatach, jako że zaprzeczają istnieniu życia na Marsie i innych planetach.

Wiedzy o Wszechświecie nie zdobywam za pomocą teleskopu ani zadnych sztucznie wytworzonych przyrządów. Wiem, jak sterowac moimi wewnętrznymi ciałami siłą pełnej woli i świadomości. Klucze dała mi Gnoza . Wprowadziłęm w życie, czego mnie nauczono. Efektem była Wiedza, gdyż ten, kto naprawdę wie, ma Wiedzę. Ten, kto nie ma Wiedzy, mówi o tym, czego nie wie. Gnozy w praktyce nie da się porównac z niczym: pokonuje wszelkie przeszkody i bariery, jakie mogą się pojawic.

Statki międzyplanetarne

Porozmawiajmy krótko o statkach międzyplanetarnych. Naukowcy lekceważą je bądź też poddają ich istnienie w wątpliwośc, tym samym prowadząc Ludzkośc do zwątpienia w istnienie takich statków.
Wszystkie statki międzyplanetarne napędzane są energią słoneczną. Zbudowane są z materiału, który tutaj nie istnieje, odpornego na pociski i inne czynniki. Statki wytwarzane są w całości, nie mają lutowanych połączeń ani nitów. Sterowane są przełącznikami.
Mają dwie poziome rury z bardzo lekkiego materiału podobnego do aluminium, ale bardziej błyszczącego i mocniejszego, którego nie ma na naszej planecie. Rury te biegną przez cały statek od przodu do tyłu. Przodem wchodzi energia słoneczna, tyłem wychodzi energia spalana w postaci ognistego pióropusza, który statek pozostawia podczas lotu.

Nie wszystkie statki są okrągłe, istnieje też długi, wąski model w kształcie cygara, który może zabrac setki osób. Nie wszystkie mają więc ten sam kształt i są tej samej wielkości. Są to pojazdy transportowe z innych planet.

Załogi tych statków kosmicznych porozumiewają się ze sobą telepatycznie, bez uzycia telefonów, telewizji czy podobnych urządzeń. Mają rozbudzone wszystkie zdolności.

Co ci wszyscy mieszkańcy Ziemi, którzy tak głośno się przechwalają, na przykład Amerykanie oraz inne mocarstwa, które uważają się jedynie widzące, co ci biedni ignoranci zrobią, tak naprawdę nie znając cudownych zjawisk zachodzących na innych planetach?

Międzyplanetarne statki kosmiczne istot pozaziemskich są gotowe wystartowac i uratowac wszystkich ludzi, którzy działają zgodnie z formuła podaną w tej książce. Oni o tym wiedzą, nie trzeba więc ich wzywac
znają nas na wylot. Gdy nadejdzie czas, w tych statkach przybędzie ratunek. Uratowani zostaną nieliczni
można ich policzyc na palcach. Wynika to z faktu, iż nikt nie chce działać, wszyscy wolą teoretyzowac. Teorie tworzy umysł, a ściśle mówiąc
produkuje je ego. Nam potrzeba działąnia: musimy w końcu podjąc pracę, którą powinniśmy wykonac.
Informuję o tym tak, aby każdy mógł raz na zawsze odkryc prawdę: nie jesteśmy jedynymi mieszkańcami naszego układu słonecznego i naszej galaktyki. Stoimy natomiast najniżej. Przedstawiciele państw uważających się za największe mocarstwa myślą, że wiedzą wszystko, swoimi czynami udowadniają jednak coś zgoła przeciwnego. Okropieństwa, jakie wyrządzają sobie nawzajem, wystawiają na próbę nasze Człowieczeństwo. Nie daję zatem wiary wymyślanym przez nich historyjkom, ponieważ znam prawdę.
Piszę tę książkę, aby pokazac Ludzkości, jak Amerykanie i naukowcy ogłupili ją wierutnymi kłamstwami i zastraszyli groźbami. Zawsze będę trwał przy moim zdaniu, nawet jeśli będę musiał w imię tej prawdy umrzec.

ŚMIERĆ

Ten rozdział nosi ezoteryczny tytuł "Śmierc", ponieważ każdy kto zaczyna Niszczyc swoje wady, wychodzi z kręgu, w którym tkwią wszyscy ludzie. Zachęcając taką osobę do popełnienia występku, inni mówią: "On jest do niczego, równie dobrze mógłby być martwy", ponieważ nie naśladuje ogółu.
Każdy człowiek ma w sobie Boską Iskre, zwaną Duszą, Duddhatą bądź Esencją. Nosi ona różne nazwy, naprawdę jednak jest to Boska Iskra, dajaca nam motywację i siłe do podjęcia pracy duchowej w rodzaju tej, którą tutaj przekazuję Tobie. Esencja, czyli Dusza, jest spętana całą naszą nikczemnością, naszymi wadami, czyli psychologicznym poczuciem tożsamości, ezoterycznie zwanym "EGO". Nie pozwala ono Esencji na swobodną ekspresję, rozkazując jej i ją kontrolując.

Jednak poprzez niszczenie swoich wad Esencja rozwija się, staje coraz silniejsza i zaczyna przejawiac się coraz mocniej i wyraźniej. Stopniowo przekształca się w Duszę.
Podam Ci przykład. Poniższe drzewo podtrzymywane jest przez swoje główne korzenie; nie odzywiają go one, lecz jedynie podtrzymują jego ciężar i chronią od przewrócenia przez wiatr. Jego małe korzonki rozprzestrzeniają się natomiast po powierzchni ziemi i wchłaniają odzywcze soki.





Takie jest nasze Ego i Ego Ludzkości: grube korzenie podtrzymujące drzewo symbolizują główne wady: żądzę, mściwośc, gniew, dumę i wiele innych. Małe korzonki odpowiadają drobnym przejawom należącym do określonej wady, ktrórej nie zauważamy, ale którą faktycznie wzmacniają. Tymi wszystkimi drobnymi przejawami, których mamy mnóstwo, żywi się nasze ego.

By móc dostrzec tysiące negatywnych przejawianych przez nas cech, które podtrzymują "pień drzewa", musimy zacząc siebie obserwowac. Każdy, kto chce uratowac się przed nadchodzącym kataklizmem, musi zacząc działac w ten sposób, zacząc pozbawiac drzewa substancji odżywczych, dostarczanych przez małe korzonki. Pojedyncze negatywne przejawy w rodzaju złych myśli, nienawiści ,zaszłości, ambicji, chciwości, skąpstwa i małostkowośc, nieszczerości, dumy. Wszystkie te cechy są zasadniczo negatywne
musimy je całkowicie wyplenic.

Znajduje się w nas jeszcze jedna Boska Iskra, zwana Boską Matką. Jej zadanie polega na niszczeniu wad za pomocą lancy, która jest jej atrybutem. Bez względu na to, jak nieznaczna byłaby to wada, musisz zwrócic się do wewnętrznej BOSKIEJ MATKI: "Moja Matko, wydobądź ze mnie tę wadę i zniszcz ją swoją lancą". Ona to zrobi, ponieważ jej misja polega na niesieniu nam w tem sposób pomocy, tak abyśmy mogli się wyzwolic. W ten sposób drzewo przestanie rosnąc. Będzie niedożywione i zwiędnie.

Trzeba zacząc praktykowac, wprowadzic w czyn wiedzę, któe tutaj nauczam. Gdziekolwiek się udasz, gdziekolwiek pracujesz i cokolwiek robisz, musisz zwracac uwagę na umysł, serce i ośrodek płciowy. Są to trzy ośrodki, w których przejawia się każda wada. Gdy jakas negatywna cecha przejawia się w którymś z tych osrodków, musi za tym natychmiast następowac usilna prośba do Boskiej Matki, tak aby mogła taką wadę zniszczyc.

Dzięki metodzie uśmiercania ego, jaką tutaj wyjaśniam, zdobywamy Naukową czystośc i uczymy się kochac Ludzkośc. Każdy, kto nie pracuje nad niszczeniem takich wad, może nigdy nie osiągnąc Czystości ani etapu odczuwania miłości do innych, ponieważ nie kocha samego siebie.
Niszczenie wad oraz projekcja astralna stanowią JEDYNE DROGI naszego ratunku.


PROJEKCJA ASTRALNA

Drogi Czytelniku,
Rozmawiając o poziomie astralnym, chciałbym zapytac Cię, czy śnili Ci się ludzie, którzy odeszli wiele lat temu oraz miejsca i osoby, których nie znasz osobiście. Zazwyczaj ludzie nazywają to snami: "Zeszłej nocy śniło mi się coś takiego". Nikt jednak nie zastanawia się, dlaczego śniły mu się inne obszary i miejsca, gdy jego ciało fizyczne leżało w łóżku.
Jest to Poziom Astralny bądź Piąty Wymiar, gdzie nie istnieje ani masa, ani odległośc. Należy do niego Ciało Astralne. Przypomina ono ciało fizyczne, zbudowane jednak z energii, które porusza się z ogromną prędkością, prędkością myśli i potrafi zbadac cokolwiek chcemy zbadac we Wszechświecie. W Piątym Wymiarze poruszamy się i badamy, wiemy też kim są Aniołowie, Dziewica Maryja i wszystkie Hierarche; poruszają się, mówią i nauczają Mądrości, której nie spisano w książkach i która wykracza poza ludzką zdolnośc pojmowania. Kiedy będziesz chciał się przekonac, czym jest to, co ludzie zwą Okultyzmem, możesz to poznac w Piątym Wymiarze. Wówczas przestanie być okultyzmem.
Ważną rzeczą jest nie opuszczac fizycznego ciała nieświadomie podczas snu, ale wychodzic z niego świadomie i poruszac się w nim całkowicie zgodnie ze swoją wolą. Mój najdroższy Czytelniku, jeśli chcesz zastosowac w praktycze projekcję astralną, dam Ci mantry, które sam stosowałem i które, jak wiem, dają pozytywne rezultaty. Mantra to magiczne słowo, któe pozwala nam opuścic fizyczne ciało i powrócic do niego w pełni świadomości.
Połóż się, rozluźnija swoje ciało i wypowiedz magiczne słowo trzy do pięciu razy na głos. Następnie wciąż powtarzaj je w myslach. Kiedy poczujesz, że przez Twoje ciało, od stóp do głowy, zacznie płynąc prąd, dając wrażenie jakbyś tracił siłę
Ty zaś poczujesz się jakby w stanie legargu, jakbys nie mógł się poruszeń
bardzo ostrożnie, spokojnie podnieś się, wstań, zrób lekki podskok. Natychmiast zaczniesz się unosic.
Nie bój się, nie dziw się, Anie specjalnie nie zachwycaj, widząc, że unosisz się w ciele astralnym: wszyscy ludzie to robią i nic im się nie dzieje. Różnica polega na tym, że wychodzą z niego nieświadomie i nie działają zgodnie ze swoją wolą.
Wszyscy mamy naszego Boskiego Ducha, zwanego Ojcem. Skoro tylko spostrzeżesz, że unosisz się w powietrzu, powiedz: "Ojcze Mój, zabierz mnie do Kościoął Gnozy", albo dokądkolwiek chcesz lub zyczysz sobie się udac, a on zabierzę Cie tam natychmiast, z prędkością błyskawicy. Tam otrzymasz nauki bezpośrednio od Hierarchii.
W ten sposób zaczniesz zdobywac prawdziwą Wiedzę, której nie spisano w książkach, której nie uczy się na uniwersytetach bądź nigdzie indziej. Miejmy nadzieję, że będziesz to robił co noc.

Mantra LA RAS
ową mantrę wymawia się, wydłużając dźwięk każdej sylaby:
Llllllllaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
Rrrrrrrrraaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa (wibrujące "R")
Sssssssssssssssssssssssssssssssssssssss (syczące)

Kolejna mantra do projekcji ciała astralnego to FA RA ON

Ffffffaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
Rrrrrrrraaaaaaaaaaaaaaaaaaaa (wibrujące "R")
Oooooooooonnnnnnnnnnnnnnnn

Dam ci jeszcze jeden klucz do otworzenia świadomości na wyższe wymiary:
Wszystko, co widzimy wokół nas
domy, ludzie, samochody
ma sobowtóra, którym jest wymiar astralny. Jeśli chcesz sprawdzic, gdzie się znajdujesz, czy jestes w wymiarze fizycznym, czy w astralnym, popatrz na wszystko wokół siebie
ludzi, domy, miejsce, w którym się znajdujesz
i zadaj ze zdziwieniem pytanie: "Dlaczego widzę to czy tamto" czy jestem w ciele astralnym czy w fizycznym?". Wykonaj następnie podskok, z zamiarem uniesienia się w powietrze.
Nie musisz skakac na wysokośc metra: jedynie unosząc się kilka centymetrów nad ziemia, wiesz już czy znajdujesz się w stanie fizycznym, czy też nie. Jeśli nie unosisz się, oznacza to, że znajdujesz się w wymiarze fizycznym, jeśli się jednak unosisz, jesteś w ciele astralnym.
Następnie, gdy widzisz, że się unosiz, musiz natychmiast poprosic Wewnętrznego Ojca, aby zabrał Cię do Kościołą Gnozy bądź do miejsca, o ktorym chciałbyś się czegoś dowiedziec.
Rób to codziennie, możliwie jak najczęściej w ciągu dnia, podczas pracy bądź gdziekolwiek się znajdujesz, a zobaczysz wyniki.
Podtrzymuję to, co napisałem w niniejszej książce, ponieważ wiem, że to prawda. Jestem pewien tego co mówię, gdyż wnikliwie zbadałem to moim ciałem astralnym, co pozwala mi znac wszystko bardziej szczegółowo.

UWAGI KOŃCOWE

Przekazuję te formuły Ludzkości, ponieważ ci, którzy naprawdę chcą zostac uratowani od nadchodzącej katastrofy, muszą natychmiast zacząc dezintegrowac psychologiczne "ja", przyczynę wszystkich naszych wad, których są tysiące. Musza się przygotowac, tak by w czasie ratunku mogli zostac zabrani w bezpieczne miejsce, gdzie nic się im nie stanie i gdzie będą mogli kontunuowac pracę nad sobą, dopóki nie osiągną Wyzwolenia. Ci ludzie zdołają ujść cało przed kataklizmem.

Boska Sprawiedliwośc opisuje naszą Ludzkośc jako "stracone plony". Oznacza to, że nie nie można zrobic. Zniszczenie nadejdzie, ponieważ Bogowie nie mogą nic więcej dla nas zrobic. Dlatego nikt nie zaskoczy Hierarchii; wszystko jest zaplanowane.

Drogi Czytelniku: stwierdzam to bardzo wyraźnie
tak abyś zrozumiał potrzebę rozpoczęcia poważnej pracy. Każdy, kto pracuje, zostanie uratowany przed niebezpieczeństwem. Nie oznacza to, że masz wymyślac teorie i prowadzic dyspoty, ale doświadczyc autentyczności nauk, które w tej książce przekazuje. Nie możemy uciec się do niczego innego.
Nie jestem panikarzem, ostrzegającym jedynie przed tym, co nadejdzie i co się wydarzy. Zagrożenie, o którym mówię, jest bardzo poważne. Każdy bogobojny człowiek zaczyna zwalczac wady, które oddzielają nas od Ojca.
Na temat części ezoterycznej mógłbym pisac więcej. Nie chcę jednak zabierac Ci czasu, ale dalej walczyc o to, by każdy wykonał pracę, o której nauczam. To jest droga, którą należy podążac, a ja nie chcę, by ktokolwiek się zgubił.

Wyszukiwarka

Podobne podstrony:
Jan Brzechwa Czerwony kapturek
Brand Equity czyli rynkowe efekty tworzenia marki
Barwy smaku czerwony
Wielka czerwona jedynka (The Big Red One) cz 2
ZW nr 298 Kapitan Planeta

więcej podobnych podstron