1352737963

1352737963



270 OD 8. DO 15. GRUDNIA 1914 R.

tam wszystko ; chociażbyscie przepłacili, w całem mieście nic nie dostaniecie, ani kawałeczka elileba, ani kropli mleka, ani kęska mięsa. Ot, wybraliście się chyba na to, aby w Bochni z głodu umrzećiC!

Na tę mowę przygnębienie jeszcze większe mię ogarnęło, zafrasowałam się niemało co uczynić dalej. Tymczasem poczciwa kobiecina podała nam gorącą herbatę i po kawałeczku razowego chleba. Poczciwi ludzi nie ehcielipod nas przyjąć żadnego wynagrodzenia za gościnę, więc podziękowawszy im ruszyliśmy w drogę ku Bochni, naradzając się, gdzie zamieszkać i zgodziliśmy się na to, że najlepiej umieścić się w Ochronce zakonnej lub na plebanii. Przed samem miastem wypadają z jakiegoś domu dwie młode panienki i pędzą zdyszane za nami; poznajemy w nich nasze dawne konwiktorki, które jako uciekinierki, chwilowo tutaj zamieszkały. Łzom i lamentom nie było końca, zbiegli się ludzie i wszystko w płacz nad nami.

Idziemy dalej


12-ta godzina odbiła nas na rynku, więc od

mówiwszy ,,Anioł Pański^, weszliśmy na plebanię.

Sobota 12-go grudnia. — 15-ty dzień pobytu Moskali,

a 5-ty dzień bombardowania klasztoru.

Straszne pustki zapanowały w klasztorze po naszeni odejściu. Kościół opustoszał, bo nie było w nim ani Pana Jezusa ani kapłana. W klasztorze — żadnej zakonnicy. Po gwar-nem do niedawna życiu, ożywdonem pobytem 50-ciu zakonnic, siedemdziesięciu konwiktorek, a później w czasie wojny kilkumiesięcznym szpitalu z przeszło 100 rannymi żołnierzami austry-

ackimi


■— naraz zapanowały w całym gmachu klasztornym

pustki ...

Najsmutniej jednak było bez Pana Jezusa i bez tej miłej sercu wiecznej lampki! Natomiast w pustym prawie i ze wszystkich stron postrzelanym gmachu śmierć rozpostarła swoje panowanie.

Trzy ciała zabitych t. j. dwóch Ojców i kobiety wiejskiej spoczywały snem wiecznym niepochowTane jeszcze w mu-



Wyszukiwarka

Podobne podstrony:
259 OD 8. DO 15. GRUDNIA 1914 R. » i szkłem. Wszystkie sprzęty w stancyi były poprzewracane i pogruc

więcej podobnych podstron