LIST DO BISKUPOW KOSCIOLA KATOLICKIEGO O NIEKTORYCH ASPEKTACH MEDYTACJI CHRZESCIJANSKIEJ


Kongregacja Nauki Wiary
LIST DO BISKUPÓW KOŚCIOAA KATOLICKIEGO
O NIEKTÓRYCH ASPEKTACH
MEDYTACJI CHRZEŚCIJACSKIEJ
Orationis formas(*)
I
WPROWADZENIE
1. Wielu chrześcijan gorąco pragnie dzisiaj nauczyć się autentycznej modlitwy, chociaż
współczesna kultura ogromnie utrudnia zaspokojenie odczuwanej przez nich potrzeby ciszy,
skupienia i medytacji. Na istnienie owej potrzeby skupienia i autentycznego kontaktu z
Bogiem wskazuje duże zainteresowanie - także wśród chrześcijan - różnymi formami
medytacji, związanymi z niektórymi religiami Wschodu i z ich specyficznymi sposobami
modlitwy. Zjawisku temu towarzyszy jednak, odczuwane przez wiele osób, poczucie
konieczności posiadania jasnych kryteriów doktrynalnych i duszpasterskich, które
pozwoliłyby połączyć wychowanie do różnorodnej w swoich przejawach modlitwy z
wiernością światłu prawdy objawionej w Jezusie za pośrednictwem autentycznej Tradycji
Kościoła. Odpowiedzią na to pilne zapotrzebowanie ma być niniejszy List; chodzi o to, by
występująca w różnych Kościołach lokalnych wielość form modlitwy - także form nowych -
nigdy nie przysłoniła jej właściwej natury, osobistej i wspólnotowej. Wskazania te są
kierowane przede wszystkim do Biskupów, by stały się przedmiotem ich pasterskiej troski
wobec powierzonych sobie Kościołów, i by w ten sposób z nową gorliwością cały Lud Boży -
kapłani, zakonnicy i świeccy - wzywał w modlitwie Ojca przez Ducha Pana naszego Jezusa
Chrystusa.
2. W wyniku coraz częstszego kontaktu z innymi religiami, z ich rozmaitymi stylami i
metodami modlitwy, w ostatnich dziesięcioleciach wielu wiernych zadaje sobie pytanie o
wartość niechrześcijańskich form medytacji dla chrześcijan. Dotyczy to przede wszystkim
metod wschodnich ogólnie, dla różnych form modlitwy praktykowanych dziś w Kościele, w
szczególności w stowarzyszeniach, ruchach i grupach(1). Są tacy, którzy sięgają dziś po te
metody z motywów terapeutycznych; brak duchowego spokoju w życiu poddanym
męczącemu rytmowi, narzuconemu przez rozwinięte społeczeństwo technologiczne, sprawia,
że także niektórzy chrześcijanie widzą w nich drogę do osiągnięcia wewnętrznego spokoju i
równowagi psychicznej. Rozważanie tego psychologicznego aspektu nie wchodzi w zakres
rozważań niniejszego Listu, którego celem jest ukazanie teologicznych i duchowych aspektów
zagadnienia. Inni chrześcijanie uważają, że przez otwarcie się na inne religie i na drodze
wymiany doświadczeń ich modlitwa może dzięki tym metodom wiele zyskać. Stwierdzając,
że obecnie wiele tradycyjnych chrześcijańskich metod medytacji wyszło z użycia, pytają, czy
wobec tego nie byłoby możliwe wzbogacenie naszego dziedzictwa przez nowe wychowanie
do modlitwy, uwzględniając także to, co dotychczas było dlań obce.
3. Aby dać odpowiedz na to pytanie, należy przede wszystkim zastanowić się, przynajmniej w
sposób ogólny, jaka jest wewnętrzna natura modlitwy chrześcijańskiej, by następnie
zobaczyć, czy i w jaki sposób mogą ją wzbogacić metody medytacji powstałe w innym
kontekście religijnym i kulturowym. W tym celu należy w sposób jasny sformułować
podstawową przesłankę. Modlitwa chrześcijańska zawsze jest określana przez strukturę wiary
chrześcijańskiej, w której jaśnieje prawda o Bogu i o stworzeniu. Dlatego, z całą ścisłością,
można powiedzieć, że przybiera ona postać osobowego, wewnętrznego i głębokiego dialogu
między człowiekiem a Bogiem. Wyraża więc komunię istniejącą między odkupionym
stworzeniem i wewnętrznym życiem Osób Trójcy Świętej. Owa komunia oparta na Chrzcie i
Eucharystii, będących zródłem i szczytem życia Kościoła, zakłada postawę nawrócenia,
odejścia od "ja" w kierunku Bożego "Ty". Modlitwa chrześcijańska jest więc jednocześnie
autentycznie osobista i wspólnotowa. Wzdryga się przed bezosobowymi lub
skoncentrowanymi na "ja" technikami, które mogą wytworzyć automatyzmy, prowadzące do
zamknięcia się w duchowości egotycznej, niezdolnej do swobodnego otwarcia się na
transcendentnego Boga. Jeżeli w Kościele poszukuje się nowych metod medytacji, to zawsze
należy pamiętać, że autentyczna modlitwa chrześcijańska jest spotkaniem dwóch wolności:
nieskończonej wolności Boga z ograniczoną wolnością człowieka.
II
MODLITWA CHRZEŚCIJACSKA W ŚWIETLE OBJAWIENIA
4. O tym, jak powinien modlić się człowiek, który przyjmuje Objawienie Boże mówi Pismo
Święte. W Starym Testamencie jest zawarty wspaniały zbiór modlitw, które przez wieki
zachowały swoją żywotność, są żywe także w Kościele Jezusa Chrystusa, dla którego stały się
podstawą modlitwy oficjalnej: Księga Uwielbień albo Psalmów(2). Modlitwy w postaci
psalmów znajdują się już w najdawniejszych tekstach Starego Testamentu, a następnie
wracają w jego tekstach pózniejszych(3). Modlitwy Księgi Psalmów mówią przede wszystkim
o wielkich dziełach, które Bóg uczynił dla swojego wybranego ludu. Te wielkie dzieła Boże
Izrael rozważa, kontempluje i uobecnia, utrwalając je w pamięci przez modlitwę.
W Objawieniu biblijnym Izrael dochodzi do rozpoznania i uwielbienia Boga w całym
stworzeniu i w losie każdego człowieka. Tak więc wzywa Go jako Tego, który spieszy z
pomocą w niebezpieczeństwie, w chorobie, w prześladowaniu i w ucisku. I wreszcie - zawsze
w świetle Jego zbawczych dzieł - jest On wielbiony w Boskiej potędze i dobroci, w
sprawiedliwości i miłosierdziu, w królewskiej wielkości.
5. W Nowym Testamencie, dzięki słowom, czynom, męce i zmartwychwstaniu Chrystusa
rozpoznaje się w Nim ostateczne samoobjawienie się Boga, Słowa Wcielonego, które jest
jednocześnie objawieniem najgłębszej Miłości Bożej. To Duch Święty pozwala przenikać
owe głębokości Boga, bowiem On, który jest posłany do serc wierzących "przenika wszystko,
nawet głębokości Boga samego" (1 Kor 2, 10). Według obietnicy danej swym uczniom przez
Jezusa Chrystusa, Duch wyjaśni to wszystko, czego On jeszcze nie mógł im powiedzieć.
Jednakże Duch "nie będzie mówił od siebie, ale (...) Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego
wezmie i wam objawi" (J 16, 13n). To, co Jezus nazywa "swoim", należy, jak wyjaśnia dalej,
także do Boga Ojca, bowiem "wszystko, co ma Ojciec, jest moje; dlatego powiedziałem wam,
że z mojego wezmie i wam objawi" (J 16, 15).
Autorzy Nowego Testamentu byli w pełni świadomi, że zawsze, gdy mówili o objawieniu
Boga w Chrystusie, byli oświecani przez Ducha Świętego. Synoptycy opowiadają o czynach i
słowach Jezusa Chrystusa w oparciu o otrzymane po wydarzeniach paschalnych głębsze
zrozumienie wszystkiego, co oglądali i słyszeli uczniowie. Cała Ewangelia św. Jana jest
przeniknięta kontemplacją Tego, który od początku jest Słowem Boga, Słowem, które stało
się Ciałem. Św. Paweł, ujrzawszy na drodze do Damaszku Jezusa w Jego Boskim majestacie,
stara się doprowadzić wiernych do tego, by "wraz ze wszystkimi świętymi zdołali ogarnąć
duchem, czym jest Szerokość, Długość, Wysokość i Głębokość (Misterium Chrystusa) i
poznać miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę, aby zostali napełnieni całą Pełnią
Bożą" (Ef 3, 18-19). Dla Pawła "Misterium Boga jest Chrystus, w którym są ukryte wszystkie
skarby mądrości i wiedzy" (Kol 2, 3) i wyjaśnia Apostoł: "Mówię o tym, by was nikt nie
zwodził pozornym dowodzeniem" (w. 4).
6. Istnieje więc ścisły związek między Chrystusem i modlitwą. Konstytucja dogmatyczna Dei
verbum poucza nas, że przez Objawienie, niewidzialny Bóg "w nadmiarze swej miłości
zwraca się do ludzi, jak do przyjaciół (por. Wj 33, 11; J 15, 14-15), i obcuje z nimi (por. Ba 3,
38), by zaprosić ich do komunii z sobą i przyjąć ich do niej"(4).
To objawienie dokonało się za pośrednictwem słów i czynów, które zawsze są ze sobą
wzajemnie powiązane; od początku i nieprzerwanie wszystko dąży w kierunku Chrystusa,
będącego pełnią Objawienia i łaski, oraz w kierunku daru Ducha Świętego. On umożliwia
człowiekowi przyjęcie i kontemplację słów oraz dzieł Boga, dziękczynienie Mu i wielbienie
Go w zgromadzeniu wiernych i w sercu oświeconym łaską.
Dlatego Kościół zawsze poleca lekturę Słowa Bożego jako zródła modlitwy chrześcijańskiej i
równocześnie zachęca do odkrywania głębokiego sensu Pisma Świętego przez modlitwę, by
czytanie Biblii stało się "rozmową między Bogiem i człowiekiem. Gdyż do Niego
przemawiamy, gdy się modlimy, a Jego słuchamy, gdy czytamy Boskie wypowiedzi"(5).
7. Z tego, co zostało przypomniane, natychmiast można wysnuć pewne wnioski. Jeśli
modlitwa chrześcijanina musi włączyć się w trynitarne działanie Boga, to także jej istotna
treść będzie musiała być określona przez podwójny kierunek tego działania: w Duchu
Świętym Syn przychodzi na świat, by go pojednać z Ojcem przez swoje dzieła i swoje
cierpienie; z drugiej strony w tym samym działaniu, i w tym samym Duchu, Wcielony Syn
powraca do Ojca, wypełniając Jego wolę przez Mękę i Zmartwychwstanie. Modlitwa Pańska,
"Ojcze nasz", ukazuje jasno jedność tego działania Bożego: wola Ojca musi realizować się na
ziemi jako i w niebie (prośby o chleb, o przebaczenie, o opiekę, ukazują podstawowe
wymiary woli Ojca w stosunku do nas), by nowa ziemia żyła w niebieskim Jeruzalem.
Modlitwa Pańska(6) jest powierzona Kościołowi ("wy tak się módlcie") i dlatego modlitwa
chrześcijańska, także w odosobnieniu, jest w swojej istocie modlitwą w owej "komunii
świętych", w której i z którą się modlimy, zarówno uczestnicząc w modlitwie publicznej, jak i
modląc się prywatnie. Dlatego zawsze musi to być modlitwa w autentycznym duchu
modlącego się Kościoła, a więc pod jego przewodnictwem, co czasem może wyrażać się w
doświadczonym kierownictwie duchowym. Chrześcijanin, także gdy modli się w
odosobnieniu i przy drzwiach zamkniętych, jest świadomy tego, że zawsze modli się
zjednoczony z Chrystusem w Duchu Świętym razem ze wszystkimi świętymi o dobro
Kościoła(7).
III
BADNE SPOSOBY MODLITWY
8. Już w pierwszych wiekach przeniknęły do Kościoła błędne sposoby modlitwy. Już niektóre
teksty Nowego Testamentu (por. 1 J 4, 3; 1 Tm 1, 3-7; 4, 3-4) pozwalają rozpoznać ich ślady.
W następstwie można zauważyć dwa podstawowe odchylenia: pseudognozę i messalianizm,
którymi zajmowali się Ojcowie Kościoła. Te pierwotne doświadczenia chrześcijan i
stanowisko Ojców są bardzo pouczające w podejmowaniu problematyki współczesnej.
Występując przeciw pseudognozie(8), Ojcowie stwierdzają, że materia jest stworzona przez
Boga i jako taka nie jest zła. Twierdzą ponadto, że łaska, której zródłem jest zawsze Duch
Święty, nie stanowi własności duszy, ale jako dar musi być wyproszona u Boga. Dlatego
oświecenie lub wyższe poznanie Ducha ("gnoza") nie sprawia, że wiara chrześcijańska staje
się czymś niepotrzebnym. Dla Ojców autentycznym znakiem wyższego poznania i owocem
modlitwy jest zawsze miłość chrześcijańska.
9. Jeśli doskonałości modlitwy chrześcijańskiej nie można oceniać na podstawie wzniosłości
poznania gnostycznego, to tym bardziej nie można jej oceniać odwołując się do
doświadczenia Boskości, jak czyni messalianizm(9). Fałszywi charyzmatycy IV wieku
utożsamili łaskę Ducha Świętego z psychologicznym doświadczeniem jej obecności w duszy.
Występując przeciw nim, Ojcowie Kościoła podkreślali, że zjednoczenie modlącej się duszy z
Bogiem dokonuje się w tajemnicy, a zwłaszcza przez sakramenty Kościoła. Głosili ponadto,
że może ono dokonywać się nawet przez doświadczenia smutku lub głębokiego bólu. Wbrew
opinii messalian, tego rodzaju uczucia niekoniecznie są znakiem, że Duch Święty opuścił
duszę. Mogą natomiast stanowić - jak zawsze wyraznie utrzymywali mistrzowie życia
duchowego - autentyczny udział w opuszczeniu przeżytym przez Chrystusa na krzyżu, który
zawsze pozostaje wzorem modlitwy i jej pośrednikiem(10).
10. Obydwie błędne formy są nadal pokusą dla grzesznego człowieka. Skłaniają go do
usiłowań pokonania dystansu dzielącego stworzenie od Stwórcy, jako czegoś, co nie powinno
istnieć; do traktowania ziemskiego życia Chrystusa, będącego dla nas drogą do Ojca, jako
rzeczywistości nieaktualnej; do sprawowania tego, co jest dane jako czysta łaska do poziomu
psychologii naturalnej - "wyższego poznania" lub "doświadczenia".
Wydaje się, że owe błędne formy modlitwy, które od czasu do czasu pojawiały się w historii
Kościoła, dzisiaj znów budzą zainteresowanie wielu chrześcijan, jawiąc się im jako
psychologiczna i duchowa pomoc oraz jako sposób na szybkie znalezienie Boga(11).
11. Rozpoznanie owych błędnych form, gdziekolwiek one występują, jest bardzo łatwe.
Medytacja chrześcijańska prowadzi modlącego się do tego, by w zbawczych dziełach Boga
dokonanych w Chrystusie, Słowie Wcielonym, i w darze Jego Ducha, pojąć objawiającą się w
nich zawsze - przez wymiar ludzki i ziemski - głębię Boga. Natomiast w omawianych tu
metodach medytacji, także wtedy, gdy punktem wyjścia są słowa i czyny Jezusa, pomija się -
o ile to możliwe - wszystko, co ziemskie, zmysłowe i mieszczące się w granicach pojęć, by
wejść lub zanurzyć się w sferę Boskości, która jako taka jest nieziemska, nieuchwytna dla
zmysłów i niepojęta(12). Owa tendencja, obecna już w póznej religijności greckiej (przede
wszystkim w "neoplatonizmie"), występuje również u podstaw inspiracji religijnej wielu
ludów, które zrozumiały ubóstwo posiadanych wyobrażeń Boskości oraz podejmowanych
przez siebie prób zbliżenia się do niej.
12. Występujące dziś zjawisko rozpowszechniania się wschodnich metod medytacji w świecie
chrześcijańskim i we wspólnotach kościelnych, stawia nas wobec gwałtownego powrotu do
nie pozbawionych ryzyka i błędów usiłowań połączenia medytacji chrześcijańskiej z
niechrześcijańską. Tego rodzaju propozycje są liczne i bardziej lub mniej radykalne; jedne
stosują metody wschodnie jedynie jako psychologiczne przygotowanie do prawdziwie
chrześcijańskiej kontemplacji, inne idą dalej, próbując przy pomocy różnych technik osiągnąć
duchowe doświadczenia analogiczne do doświadczeń znanych z opisów niektórych mistyków
katolickich(13); jeszcze inne nie wahają się umieszczać proponowany przez teorię buddyjską
absolut bez obrazów i pojęć(14) na tym samym poziomie, co majestat Boga objawionego w
Chrystusie, który jest większy niż cała rzeczywistość stworzona. W tym celu posługują się
"teologią negatywną", która idzie dalej aniżeli jakiekolwiek pozytywne twierdzenia o Bogu,
utrzymując, że nic z tego, co jest na świecie, nie może być śladem wskazującym na
nieskończoność Boga. Owe metody proponują nie tylko porzucenie medytacji zbawczych
dzieł Boga Starego i Nowego Przymierza dokonanych w historii, ale także samej idei
Trójjedynego Boga, który jest miłością, na rzecz zanurzenia się w "nieokreślonej otchłani
Boskości"(15).
Te i podobne propozycje pogodzenia medytacji chrześcijańskiej z technikami wschodnimi,
jeśli nie mają prowadzić do zgubnego synkretyzmu, muszą być stale poddawane weryfikacji,
w której dokładnie będzie się rozróżniać metodę od treści.
IV
CHRZEŚCIJACSKA DROGA ZJEDNOCZENIA Z BOGIEM
13. Chcąc znalezć właściwą "drogę" modlitwy, chrześcijanin powinien uwzględnić to, co
zostało wyżej powiedziane o najważniejszych elementach drogi Chrystusa, dla którego
"pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który (Go) posłał, i wykonać Jego dzieło" (J 4, 34).
Najpełniejsze zjednoczenie Jezusa z Ojcem nieustannie wyraża się w głębokiej modlitwie.
Ojciec posyła Go do ludzi, do grzeszników, nawet do tych, którzy Go zabiją. On zaś najściślej
jednoczy się z Ojcem przez posłuszeństwo Jego woli. Nie pozostaje to w żadnej sprzeczności
z modlitwą samotną; w ciągu ziemskiego życia Jezus udaje się na miejsca samotne, by tam się
modlić, by zjednoczyć się z Ojcem i by od Niego otrzymać nową moc do wypełnienia swojej
misji w świecie. Na Taborze, gdzie niewątpliwie objawiło się Jego zjednoczenie z Ojcem,
mowa jest o Jego przyszłej męce (por. Ak 9, 31) i absolutnie nie wchodzi w grę pozostanie w
"trzech namiotach". Każda chrześcijańska modlitwa kontemplacyjna prowadzi do miłości
blizniego, do działania i cierpienia, i właśnie w ten sposób najbardziej przybliża do Boga.
14. Aby zbliżyć się do tej tajemnicy zjednoczenia człowieka z Bogiem, które Ojcowie greccy
nazywali przebóstwieniem człowieka, i by dobrze zrozumieć, w jaki sposób to się dokonuje,
należy przede wszystim pamiętać o tym, że człowiek w swojej istocie jest stworzeniem(16) i
stworzeniem pozostanie na wieki, nigdy więc nie będzie możliwe wchłonięcie ludzkiego "ja"
przez "Ja" Boskie, nawet w najwyższych stanach łaski. Jednakże trzeba uznać, że osoba
ludzka jest stworzona "na obraz i podobieństwo" Boże i pierwowzorem tego obrazu jest Syn
Boży, w którym i przez którego zostaliśmy stworzeni (por. Kol 1, 16). Właśnie ten
pierwowzór objawia nam największe i najpiękniejsze misterium chrześcijaństwa: Syn jest
wiecznie "innym" od Ojca, a jednak w Duchu Świętym jest "współistotny Ojcu"; w
konsekwencji "inność" nie jest złem, ale raczej największym dobrem. Istnieje "inność" w
Bogu, który ma jedną naturę w trzech Osobach, oraz "inność" między Bogiem i stworzeniem,
która wynika z różnicy natury. Wreszcie w Eucharystii, a także w innych sakramentach - i
analogicznie w swoich czynach i słowach - Chrystus daje nam siebie, czyniąc nas
uczestnikami swojej Boskiej natury(17), bez naruszania natury stworzenia, w której On sam
uczestniczy przez Wcielenie.
15. Rozważanie tych prawd prowadzi do zdumiewającego odkrycia, że w chrześcijaństwie
ponad wszelką miarę, bez unicestwiania w morzu Absolutu osobowego "ja", z zachowaniem
statusu stworzenia, spełniają się wszystkie pragnienia zawarte w modlitwie innych religii.
"Bóg jest miłością" (J 4, 8): to głęboko chrześcijańskie stwierdzenie doskonale łączy w sobie
zjednoczenie i "inność" kochającego i kochanego w wiecznej wymianie i dialogu. Bóg jest
ową wieczną wymianą i my, w pełnej prawdzie, możemy stać się uczestnikami Chrystusa
jako "przybrani synowie", wołając z Synem w Duchu Świętym "Abba-Ojcze". W tym sensie
Ojcowie Kościoła mają pełną rację, mówiąc o przebóstwieniu człowieka, który wcielony w
Chrystusa Syna Bożego przez naturę, przez Jego łaskę staje się uczestnikiem natury Boskiej,
"synem w Synu". Chrześcijanin, otrzymując Ducha Świętego, wielbi Ojca i rzeczywiście
uczestniczy w trynitarnym życiu Boga.
V
KWESTIE DOTYCZCE METODY
16. Zazwyczaj wielkie religie, które dążyły do zjednoczenia z Bogiem na modlitwie,
wskazywały także sposoby osiągnięcia tego zjednoczenia. Ponieważ "Kościół katolicki nie
odrzuca niczego z tego, co w owych religiach jest prawdziwe i święte"(18), nie należy z góry
odrzucać tych wskazań jako niechrześcijańskich. Przeciwnie, można przyjąć to, co jest w nich
pożyteczne, pod warunkiem, że nie straci się z oczu chrześcijańskiego rozumienia modlitwy,
jej logiki i wymagań, bowiem nowe sformułowanie owych elementów i ich przyjęcie musi
dokonywać się w tym kontekście. Z tych elementów należy wymienić przede wszystkim
pokorną akceptację doświadczonego w życiu modlitwy nauczyciela i jego wskazań;
świadomość tego obecna była w doświadczeniu chrześcijańskim już od najdawniejszych
czasów, od epoki Ojców pustyni. Doświadczony w sentire cum Ecclesia nauczyciel powinien
nie tylko prowadzić i ostrzegać przed niebezpieczeństwami, ale jako "ojciec duchowny",
trafiając wprost do serca ucznia, wprowadzać go w życie modlitwy, które jest darem Ducha
Świętego.
17. Pózna starożytność chrześcijańska rozróżniała trzy etapy w dążeniu do doskonałości:
droga oczyszczenia, oświecenia i zjednoczenia. Posłużyło to za model dla wielu szkół
duchowości chrześcijańskiej. Ten schemat, sam w sobie poprawny, wymaga jednak pewnych
uściśleń, które pozwolą na właściwą jego interpretację chrześcijańską i uniknięcie
niebezpiecznych nieporozumień.
18. Poszukiwanie Boga na modlitwie musi być poprzedzone i iść w parze z ascezą oraz
oczyszczeniem z własnych grzechów i błędów, bowiem według słów Jezusa, tylko ludzie
"czystego serca Boga oglądać będą" (Mt 5, 8). Ewangelia zmierza przede wszystkim do
moralnego oczyszczenia, to jest do przywrócenia prawdy i miłości oraz - sięgając głębiej - do
oczyszczenia z wszystkich odruchów egoizmu, które przeszkadzają człowiekowi w
rozpoznaniu i przyjęciu woli Bożej w jej doskonałości. Nie namiętności jako takie są złe (jak
myśleli stoicy i neoplatończycy), ale ich egoistyczne tendencje. Od nich chrześcijanin musi
się uwolnić, by osiągnąć ów stan pozytywnej wolności, który w starożytności chrześcijańskiej
był określany terminem "apatheia", w Średniowieczu "impassibilitas", a w ignacjańskich
ćwiczeniach duchownych "indiferentia"(19).
Nie jest to możliwe bez radykalnego wyrzeczenia; widzimy to także w pismach św. Pawła,
który wyraznie mówi o "umartwieniu" grzesznych skłonności(20). Tylko dzięki takiemu
wyrzeczeniu człowiek staje się wolny, może wypełniać wolę Bożą oraz uczestniczyć w
wolności Ducha Świętego.
19. Dlatego należy przeprowadzić poprawną interpretację nauki tych nauczycieli, którzy
polecają "usunąć" z umysłu wszelkie przedstawienia zmysłowe i pojęcia, skupiając pełną
miłości uwagę na Bogu tak, że powstała w ten sposób próżnia może być wypełniona Boskim
bogactwem. Próżnią, której potrzebuje Bóg, jest odrzucenie egoizmu, niekoniecznie zaś
odrzucenie rzeczy stworzonych, które On nam dał i pośród których nas umieścił.
Niewątpliwie, modlitwa wymaga całkowitego skoncentrowania się na Bogu i wykluczenia, na
ile to możliwe, spraw ziemskich, które przykuwają nas do własnego egoizmu. Św. Augustyn
jest tu znakomitym nauczycielem: "Jeśli chcesz znalezć Boga, mówi, porzuć świat
zewnętrzny i wejdz w siebie. Jednakże nie pozostaj w sobie, ale przekrocz siebie, bo nie jesteś
Bogiem: On jest głębszy i większy od ciebie. Szukałem Jego obecności w mojej duszy i jej
nie znajduję; mimo to rozważałem w poszukiwaniu Boga i wzdychałem do Niego; przez
stworzenia starałem się poznać 'niewidzialne jego przymioty' (Rz 1, 20)"(21). "Zamknięcie się
w sobie" - to jest prawdziwe niebezpieczeństwo. Wielki Doktor Kościoła poleca
skoncentrować się w sobie, ale także przekroczyć własne "ja", które nie jest Bogiem, lecz
tylko stworzeniem. Bóg jest "interior intimo meo et superior summo meo - głębszy od mojej
głębi i wyższy od mojej wysokości"(22). Bóg rzeczywiście jest w nas i z nami, ale nas
przewyższa swoją tajemnicą Św. Bonawentura zauważa, jak w każdym stworzeniu Franciszek
dostrzegał obecność Bożą i otwierał swoją duszę w wielkim hymnie wdzięczności i chwały.
Por. Legenda S. Francisci, 9, 1, w: Opera omnia, Quaracchi 1898, VIII, 530(23).
20. Z dogmatycznego punktu widzenia osiągnięcie doskonałej miłości Boga nie jest możliwe,
jeżeli pominie się dany we Wcielonym Synu, ukrzyżowanym i zmartwychwstałym, dar z
samego siebie. W Nim, przez działanie Ducha Świętego, otrzymujemy jako czystą łaskę
udział w wewnętrznym życiu Bożym. Gdy Jezus mówi: "Kto mnie zobaczył, zobaczył także i
Ojca" (J 14, 9), nie mówi o zewnętrznym oglądaniu i znajomości Jego postaci ludzkiej
("Ciało na nic się nie przyda": J 6, 63). Odnosi się to raczej do oglądu możliwego dzięki łasce
wiary: oglądanie przez osiągalne dla zmysłów poznanie Jezusa tego, co On jako Słowo Ojca
chce nam naprawdę oznajmić o Bogu ("Duch daje życie [...]; słowa, które Ja wam
powiedziałem, są duchem i są życiem", tamże). W tym "oglądaniu" nie chodzi o abstrakcję
czysto ludzką ("abstractio") postaci, w której objawił się Bóg, ale o przyjęcie rzeczywistości
Bożej w ludzkiej postaci Jezusa, o przyjęcie Jego wymiaru Bożego i wiecznego w Jego
doczesności. Jak mówi św. Ignacy w Ćwiczeniach duchownych, będziemy musieli próbować
pojąć "nieskończoną woń i nieskończoną słodycz Boskości" (nr 124), wychodząc od
nieskończonej prawdy objawionej, od której rozpoczęliśmy. Podnosząc nas, Bóg może
"uwolnić nas" od tego wszystkiego, co nas zatrzymuje w tym świecie i w pełni przygarnąć
nas do życia trynitarnego swojej wiecznej miłości. Dar ten może być udzielony tylko "w
Chrystusie przez Ducha Świętego" i nie da się go ogarnąć własnym wysiłkiem w oderwaniu
od Jego objawienia.
21. Na drodze życia chrześcijańskiego po etapie oczyszczenia następuje oświecenie przez
miłość, którą Ojciec nam daje w Synu, i przez namaszczenie, które otrzymujemy od Niego w
Duchu Świętym (por. 1 J 2, 20).
Od czasów starożytności chrześcijańskiej mówi się o "oświeceniu" otrzymanym na Chrzcie.
Prowadzi ono wtajemniczonych w misteria Boże wiernych do poznania Chrystusa przez
wiarę, która z kolei działa przez miłość. Co więcej, niektórzy pisarze kościelni wyraznie
mówią o oświeceniu otrzymanym na Chrzcie jako o podstawie wzniosłego poznania Jezusa
Chrystusa (por. Flp 3, 8), określanego jako "theoria", czyli kontemplacja(24).
Przez łaskę Chrztu świętego wierni są powołani do postępowania w znajomości misteriów
Boga i do dawania o nich świadectwa dzięki "głębokiemu, doświadczalnemu pojmowaniu
spraw duchowych"(25). Żadne światło Boże nie odbiera aktualności prawdom wiary. Aaski i
Oświecenia, których Bóg może udzielić, raczej pomagają w zrozumieniu głębszego wymiaru
misteriów wyznawanych i sprawowanych przez Kościół, w oczekiwaniu dnia, w którym
chrześcijanin będzie mógł kontemplować Boga, jakim jest w chwale (por. 1 J 3, 2).
22. W końcu, jeśli Bóg tego zechce, modlący się chrześcijanin może osiągnąć szczególne
doświadczenie zjednoczenia. Obiektywny początek tego zjednoczenia chrześcijanina z
Bogiem stanowią sakramenty, przede wszystkim Chrzest i Eucharystia(26). Przez sakramenty i
dzięki specjalnej łasce Ducha, modlący się może być wezwany do tego szczególnego rodzaju
zjednoczenia z Bogiem, które w chrześcijaństwie jest określane jako mistyczne.
23. Oczywiście, chrześcijaninowi są potrzebne okresy samotności, by skupić się i by w
obecności Boga odnalezć swoją drogę. Ale jako stworzenie, które wie, że jest bezpieczne
tylko dzięki łasce, sposób, w jaki zbliża się on do Boga, nie opiera się na jakiejkolwiek
technice w ścisłym znaczeniu tego słowa. Byłoby to sprzeczne z duchem dziecięctwa,
wymaganym przez Ewangelię. Prawdziwa mistyka chrześcijańska nie ma nic wspólnego z
techniką: zawsze jest darem Bożym, którego otrzymujący go czuje się niegodny(27).
24. Istnieją specjalne łaski mistyczne, udzielone na przykład założycielom instytutów
kościelnych dla dobra ich fundacji, czy innym świętym, znamienne dla ich szczególnego
doświadczenia modlitewnego, które jako takie nie mogą być przedmiotem naśladowania ani
dążeń innych wiernych, także należących do tej samej instytucji i dążących do coraz
doskonalszej modlitwy(28). Mogą bowiem istnieć różne stopnie i różne sposoby uczestniczenia
w doświadczeniu modlitwy założyciela i niekoniecznie u wszystkich w tej samej postaci.
Zresztą doświadczenie modlitwy, zajmujące uprzywilejowane miejsce we wszystkich,
starożytnych i współczesnych, autentycznie kościelnych instytucjach, jest ostatecznie czymś
zawsze osobistym. Bóg daje swoje łaski konkretnej osobie ze względu na modlitwę.
25. Jeśli chodzi o mistykę, to trzeba rozróżnić między darami Ducha Świętego i
charyzmatami, których Bóg udziela według własnej woli. Dary Ducha Świętego każdy
chrześcijanin może w sobie gorliwie rozwijać, żyjąc wiarą, nadzieją i miłością, i w ten sposób
przez prawdziwą ascezę dojść do pewnego doświadczenia Boga oraz prawd wiary. O
charyzmatach mówi św. Paweł, że służą one przede wszystkim dobru Kościoła, czyli dobru
innych członków Mistycznego Ciała Chrystusa (por. 1 Kor 12, 7). Należy w związku z tym
przypomnieć, że charyzmatów nie można utożsamić z nadzwyczajnymi darami
("mistycznymi") (por. Rz 12, 3-21), oraz że granica między "darami Ducha Świętego" i
"charyzmatami" może być płynna. Jest rzeczą pewną, że owocny dla Kościoła charyzmat nie
może funkcjonować w nowotestamentalnym świecie bez określonego stopnia doskonałości
osobistej i, z drugiej strony, że każdy "żywy" chrześcijanin ma do spełnienia specjalne
zadanie (i w tym sensie "charyzmat") "dla budowania Ciała Chrystusa" (por. Ef 4, 15-16)(29)
w komunii z hierarchią, która "szczególnie powołana jest, by nie gasić Ducha, lecz
doświadczać wszystkiego, i zachowywać to, co dobre" (Konst. Lumen gentium, 12).
VI
METODY PSYCHOFIZYCZNO-CIELESNE
26. Doświadczenie uczy, że pozycja i postawa ciała nie pozostają bez wpływu na skupienie i
stan ducha. Na ten fakt zwrócili uwagę niektórzy pisarze chrześcijańskiego Wschodu i
Zachodu.
Ich refleksje, chociaż mają elementy wspólne z niechrześcijańskimi, wschodnimi metodami
medytacji, są wolne od tej przesady lub jednostronności, które dziś często znamionują
propozycje przedstawiane przez ludzi niedostatecznie przygotowanych.
Ci autorzy zajmujący się duchowością przyjęli elementy, które ułatwiają skupienie na
modlitwie, uznając równocześnie ich względną wartość: są one pożyteczne, jeśli sformułuje
się je na nowo mając na względzie cel modlitwy chrześcijańskiej(30). Na przykład post posiada
w chrześcijaństwie znaczenie przede wszystkim jako ćwiczenie pokutne i wyrzeczenie, ale
już według Ojców miał on lepiej usposabiać człowieka na spotkanie z Bogiem oraz zwiększać
zdolność chrześcijanina do panowania nad sobą i czynić go wrażliwym na potrzeby braci.
W modlitwie cały człowiek musi nawiązać łączność z Bogiem, a więc także i jego ciało musi
przyjąć taką postawę, która bardziej sprzyja skupieniu(31). Postawa ta może w sposób
symboliczny wyrażać samą modlitwę, zmieniając się w zależności od kultur i osobistej
wrażliwości. W niektórych częściach świata chrześcijanie coraz bardziej zdają sobie dziś
sprawę, że postawa ciała może sprzyjać modlitwie.
27. Modlitwa chrześcijańskiego Wschodu(32) doceniła symbolizm psychofizyczny, którego
często brakowało modlitwie Zachodu. Dotyczyć to może określonej postawy ciała, ale także
podstawowych funkcji życiowych, takich jak oddychanie czy bicie serca. Na przykład,
ćwiczenie "modlitwy Jezusa", które odpowiada naturalnemu rytmowi oddychania, może -
przynajmniej przez pewien czas - stanowić dla wielu osób rzeczywistą pomoc(33). Z drugiej
strony, także ci sami wschodni nauczyciele stwierdzili, że nie wszyscy są jednakowo zdolni
do korzystania z tych symbolizmów, ponieważ nie wszyscy są w stanie przejść od znaku
materialnego do poszukiwania rzeczywistości duchowej. yle rozumiany symbolizm może
nawet stać się idolem, a w konsekwencji przeszkodą w podniesieniu ducha ku Bogu. Jeszcze
trudniejsze jest przeżywanie w sferze modlitwy całej rzeczywistości własnego ciała jako
symbolu; może to przerodzić się w kult ciała i prowadzić do złudnego utożsamienia
wszystkich wrażeń z doświadczeniami duchowymi.
28. Niektóre ćwiczenia fizyczne automatycznie wywołują wrażenia spokoju i odprężenia,
uczucia błogości, a nawet światła i ciepła, przypominające radości duchowe. Branie ich za
autentyczne pociechy Ducha Świętego oznaczałoby całkowicie błędne pojmowanie drogi
duchowej. Nadawanie im znaczeń symbolicznych, typowych dla doświadczenia mistycznego,
gdy nie odpowiada im postawa moralna zainteresowanego, ujawniałoby pewien rodzaj
schizofrenii umysłowej, która może prowadzić nawet do zaburzeń psychicznych, a niekiedy
do odchyleń moralnych.
Nie znaczy to, że autentyczne praktyki medytacji, wywodzące się z chrześcijańskiego
Wschodu i wielkich religii niechrześcijańskich, tak bardzo pociągające rozbitego wewnętrznie
i zdezorientowanego człowieka współczesnego, nie mogą być odpowiednią pomocą w
uświadomieniu modlącemu się w obecności Bożej i w wewnętrznym odprężeniu się także
pośród trosk zewnętrznych.
Trzeba jednak pamiętać, że stałe zjednoczenie z Bogiem lub wewnętrzne czuwanie i
wzywanie pomocy Bożej, które w Nowym Testamencie nazwane jest "nieustanną
modlitwą"(34), może trwać także wtedy, gdy człowiek - zgodnie z wolą Bożą - oddaje się
pracy i trosce o blizniego. Poucza nas Apostoł: "Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek
innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie" (1 Kor 10, 31). W istocie, autentyczna
modlitwa, jak twierdzą wielcy nauczyciele życia wewnętrznego, wzbudza w modlących się
gorącą miłość, która przynagla ich do udziału w misji Kościoła i do służby braciom na
większą chwałę Bożą(35).
VII
"JA JESTEM DROG"
29. Każdy powinien odnalezć w różnorodności i bogactwie modlitwy chrześcijańskiej, której
uczy Kościół, własną drogę, własny sposób modlitwy; ale te wszystkie drogi osobiste łączą
się w końcu w tej drodze do Ojca, którą jest Jezus Chrystus. Tak więc, niech każdy w
poszukiwaniu własnej drogi pozwoli prowadzić się nie własnym osobistym upodobaniom, ale
Duchowi Świętemu, który przez Chrystusa wiedzie nas do Ojca.
30. W życiu modlącego się człowieka przychodzą jednak chwile, w których czuje się on
opuszczony i zagubiony, gdy mimo wszelkich starań wcale nie "czuje" obecności Boga.
Niech pamięta wtedy, że tego rodzaju próby nikomu, kto traktuje poważnie modlitwę, nie są
oszczędzone. Nie należy jednak tego doświadczenia, wspólnego wszystkim modlącym się
chrześcijanom, uważać za mistyczną "ciemną noc". W każdym razie człowiek, który w tych
okresach z całą stanowczością stara się wytrwać w modlitwie, może mieć poczucie, że modli
się jakby "mechanicznie". W rzeczywistości mamy tu jednak do czynienia z czymś zupełnie
innym; właśnie wtedy jego modlitwa jest wyrazem wierności wobec Boga, w którego
obecności chce pozostać także wówczas, gdy w zamian nie otrzymuje żadnej subiektywnej
pociechy.
W tych na pozór mało pomyślnych chwilach okazuje się, czego naprawdę człowiek szuka w
modlitwie; czy Boga, który w swojej nieskończonej wolności zawsze go przewyższa, czy też
raczej szuka siebie samego, pozostając zamkniętym w obrębie własnych "doświadczeń", które
albo ocenia pozytywnie jako "doświadcze-nia" zjednoczenia z Bogiem, albo negatywnie jako
doświadczenie mistycznej "pustki".
31. Miłości Boga, będącej jedynym przedmiotem kontemplacji chrześcijańskiej, nie można
osiągnąć za pomocą jakiejkolwiek metody czy techniki; musimy raczej zawsze mieć wzrok
utkwiony w Jezusa Chrystusa, w którym miłość Boga do nas osiągnęła taki wymiar, że na
krzyżu przeżył On poczucie oddalenia od Ojca (por. Mk 15, 34). Musimy więc Bogu
pozostawić decyzję co do sposobu, w jaki chce uczynić nas uczestnikami swojej miłości. Ale
nigdy, w żaden sposób, nie możemy starać się o osiągnięcie tego poziomu, co
kontemplowany przedmiot, którym jest niczym nie skrępowana miłość Boga; nawet wtedy,
gdy z miłosierdzia Boga Ojca, przez Ducha Świętego posłanego do naszych serc, jest nam
darmo dany w Chrystusie jakiś zmysłowy odblask tej miłości Bożej i czujemy się pociągnięci
prawdą i pięknem Pana.
Im bardziej dane jest stworzeniu przybliżyć się do Boga, tym bardziej wzrasta w nim cześć
dla trzykroć Świętego Boga. Wtedy staje się zrozumiała myśl św. Augustyna: "Ty możesz
nazwać mnie przyjacielem, ja wiem, że jestem sługą"(36) i dobrze znane nam słowa Tej, która
została dopuszczona do największej zażyłości z Bogiem: "Wejrzał na uniżenie Służebnicy
swojej" (Ak 1, 48).
W czasie audiencji, udzielonej niżej podpisanemu Kardynałowi Prefektowi, Jego
Świątobliwość Jan Paweł II zatwierdził niniejszy List, uchwalony na zebraniu plenarnym
Kongregacji Nauki Wiary, i nakazał jego opublikowanie.
Rzym, w siedzibie Kongregacji Nauki Wiary, 15 pazdziernika 1989 r., w Święto św. Teresy
od Jezusa.
JOSEPH Kard. RATZINGER
Prefekt
+ ALBERTO BOVONE
Abp tyt. Cezarei Numidyjskiej
Sekretarz
* AAS 82 (1990) 362-379.
1. Przez określenie "metody wschodnie" rozumie się metody inspirowane hinduizmem i
buddyzmem, jak "Zen", "Medytacja transcendentalna" lub "Joga". Chodzi więc o metody
medytacji niechrześcijańskiej Dalekiego Wschodu, które nierzadko są dziś praktykowane
przez niektórych chrześcijan w ich medytacji. Zasadnicze kierunki i metody zawarte w
niniejszym dokumencie zamierzają być punktem odniesienia nie tylko w stosunku do tego
problemu, lecz także, bardziej
2. O Księdze Psalmów w modlitwie Kościoła, por. Institutio generalis de Liturgia Horarum,
100-109.
3. Por. np. Wj 15, Pwt 32, 1 Sm 2, 2 Sm 22, niektóre teksty prorockie, 1 Krl 16.
4. SOB. WAT. II, Konst. Dei verbum, 2. Dokument ten daje inne istotne wskazania dla
teologicznego i duchowego rozumienia modlitwy chrześcijańskiej; por. np. 3, 5, 8, 21.
5. Tamże, 25.
6. O Modlitwie Pańskiej por. Institutio generalis de Liturgia Horarum, 3-4.
7. Por. tamże, 9.
8. Według pseudognozy materia jest czymś nieczystym, czymś co niewoli duszę w pewnej
niewiedzy, z której modlitwa ma ją uwolnić i podnieść do prawdziwej wyższej wiedzy, a w
konsekwencji do czystości. Oczywiście, nie wszyscy byli do tego zdolni, ale tylko ludzie
rzeczywiście duchowi; prostym wiernym wystarczała wiara i zachowanie przykazań Jezusa.
9. Messalianie zostali ujawnieni już przez ŚW. EFREMA SYRYJCZYKA, Hymni contra
Haereses, 22, 4: CSCO 169, 1957, 79; następnie przez EPIFANIUSZA Z SALAMINY,
Panarion (nazywany także Adversus Haereses): PG 41, 156-1200; PG 42, 9-832; i
ANFILOCHIUSZA, Contra haereticos: G. Ficker, Amphilochiana, I, Leipzig 1906, 21-77.
10. Por. na przykład ŚW. JAN OD KRZYŻA, Droga na Górę Karmel, 7, 11.
11. W Średniowieczu istniały w Kościele skrajne prądy, które zostały opisane, nie bez ironii,
przez jednego z wielkich kontemplatyków chrześcijańskich, Flamandczyka Jana van
Ruysbroek'a. Rozróżnia on w życiu mistycznym trzy typy błędów (Die gheestelike Brulocht,
228, 12-230, 17; 230, 18-232, 22; 232, 23-236, 6) i przekazuje także ogólną krytykę
dotyczącą tych form (236, 7-237, 29). Podobne techniki były kolejno opisane i odrzucone
przez św. Teresę od Jezusa, która zauważa jasno, że "ta sama troska, by nic nie myśleć,
pobudza umysł, by wiele myśleć", i że pozostawienie z boku misterium Chrystusa w
medytacji chrześcijańskiej jest zawsze pewnym rodzajem "zdrady"; por. ŚW. TERESA OD
JEZUSA, Życie, 12, 5; 22, 1-5.
12. Wskazując całemu Kościołowi przykład i naukę św. Teresy od Jezusa, która w swoim
czasie musiała odrzucić pokusę pewnych sposobów, które proponowały pominięcie ludzkiej
natury Chrystusa, na korzyść nieokreślonego zanurzenia się w głębię Boskości, Papież JAN
PAWEA II przypomniał w homilii z dnia 1 listopada 1982 r., że wołanie Teresy od Jezusa o
modlitwę w całości skoncentrowaną na Chrystusie "ma wartość także w naszych czasach,
przeciw niektórym sposobom modlitwy, które nie czerpią natchnienia z Ewangelii i które
praktycznie zmierzają do pominięcia Chrystusa, na korzyść pustki myślowej, która w
chrześcijaństwie nie ma sensu. Każdy sposób modlitwy ma wartość, o ile inspiruje się
Chrystusem i prowadzi do Chrystusa, Drogi, Prawdy i Życia (por. J 14, 6)": Homilia na cześć
św. Teresy: AAS 75 (1983) 256-257.
13. Por. na przykład Obłok niewiedzy, dzieło duchowe anonimowego pisarza angielskiego z
XIV wieku.
14. Pojęcie "nirwany" jest rozumiane w tekstach religijnych buddyzmu jako jakiś stan
spokoju, który polega na wygaszeniu rzeczywistości konkretnej jako przejściowej, a więc
rozczarowującej i bolesnej.
15. Mistrz Eckhart mówi o zanurzeniu się "w nieokreśloną głębię Boskości", która jest
"ciemnością, w której światło Trójcy nigdy nie zabłysło". Por. Sermo "Ave gratia plena", na
końcu; w: J. Quint, Deutsche Predigten und Traktate, Hanser 1955, 261.
16. Por. SOB. WAT. II, Konst. Gaudium et spes, 19: "Najwyższą rację godności człowieka
stanowi jego powołanie do uczestnictwa w życiu Boga. Człowiek już od swego początku
zapraszany jest do rozmowy z Bogiem: istnieje bowiem tylko dlatego, że Bóg go stworzył i
wciąż z miłości zachowuje, a żyje w pełni wedle prawdy, gdy dobrowolnie uznaje ową miłość
i powierza się swemu Stwórcy".
17. Jak pisze św. Tomasz odnośnie Eucharystii: "...proprius effectus huius sacramenti est
conversio hominis in Christium, ut dicat cum Apostolo: Vivo ego, iam non ego; vivit vero in
me Christus (Ga 2, 20)", In IV Sent., d. 12 q. 2 a. 1.
18. SOB. WAT. II, Dekl. Nostra aetate, 2.
19. ŚW. IGNACY LOYOLA, Ćwiczenia duchowne, 23n.
20. Por. Kol 3, 5; Rz 6, 11n Ga 5, 24.
21. ŚW. AUGUSTYN, Enarr. in Ps., 41, 8: PL 46, 469.
22. ŚW. AUGUSTYN, Confessiones, 3, 6, 11: PL 32, 688; por. TENŻE, De vera religione,
39, 7: PL 34, 154.
23. Chrześcijański pozytywny sens "porzucenia" stworzeń przemawia w sposób wzorczy w
osobie Biedaczyny z Asyżu. Św. Franciszek właśnie dlatego, że z miłości do Pana porzucił
stworzenia, widzi je wszystkie wypełnione Jego obecnością i jaśniejące w ich godności
stworzeń Bożych oraz śpiewa o nich poufną pieśń bytu w swoim Kantyku stworzenia (por. C.
Esser, Opuscula sancti Francisci Assisienensis, Ad Claras Aquas, Grottaferrata [Roma] 1978,
83-86). W ten sposób pisze w Liście do wszystkich wiernych: "Wszelkie stworzenie, które
jest w niebie i na ziemi, i morzu i głębokościach otchłani (Ap 5, 13) oddaje Bogu uwielbienie,
chwałę i cześć oraz błogosławi Go, ponieważ On jest naszym życiem i naszą siłą. On, który
tylko sam jest dobry (Ak 18, 19), który tylko sam jest najwyższy, który tylko sam jest
wszechmocny i godny podziwu, chwalebny i święty, godny czci i błogosławiony przez
wszystkie wieki wieków. Amen" (Jak wyżej, 124).
24. Por. na przykład, ŚW. JUSTYN, Apologia, I, 61, 12-13: PG 6, 420-421; KLEMENS
ALEKSANDRYJSKI, Paedagogus, I, 6, 25-31: PG 8, 281-284; ŚW. BAZYLI WIELKI,
Homiliae diversae, 13, 1: PG 31, 424-425; ŚW. GRZEGORZ Z NAZJANZU, Orationes, 40,
3, 1: PG 36, 361.
25. SOB. WAT. II, Konst. Dei verbum, 8.
26. Eucharystia określana przez Konst. Lumen gentium "zródłem i szczytem całego życia
chrześcijańskiego" (LG 11), sprawia, że "rzeczywiście uczestniczymy w Ciele Pańskim" (LG
7); w niej "jesteśmy podniesieni do zjednoczenia z Nim" (LG 7).
27. ŚW. TERESA OD JEZUSA, Twierdza wewnętrzna, IV, 1, 2.
28. Nikt z modlących się, bez specjalnej łaski, nie będzie dążył do całościowej wizji
Objawienia Bożego, którą św. Grzegorz rozpoznaje u św. Benedykta, albo do tego zapału
mistycznego, z którym św. Franciszek z Asyżu kontemplował Boga we wszystkich Jego
stworzeniach, lub do wizji równie całościowej, jak ta, dana św. Ignacemu nad rzeką Cardoner,
w stosunku do której potwierdza on, że w istocie mogłaby zająć dla niego miejsce Pisma
Świętego. "Noc ciemna", opisana przez św. Jana od Krzyża, jest częścią jego osobistego
charyzmatu modlitwy; każdy członek jego zgromadzenia nie musi przeżywać jej w ten sam
sposób, by osiągnąć tę doskonałość w modlitwie, do jakiej wzywa go Bóg.
29. Powołanie chrześcijanina do doświadczeń "mistycznych" może zawierać zarówno to, co
św. Tomasz określa żywym doświadczeniem Boga za pośrednictwem darów Ducha, jak i
formy nie dające się naśladować (o które nie należy się ubiegać) darowania łaski. Por. ŚW.
TOMASZ Z
<30. Por. na przykład pisarzy starożytnych, którzy mówią o postawie modlącego się przyjętej
przez chrześcijan podczas modlitwy: TERTULIAN, De oratione, XIV; XVII: PL 1,
1170.1174-1176; ORYGENES, De oratione, XXXI, 2: PG 11, 550-553; a także o znaczeniu
takich postaw: BARNABA, Epistula, XII, 2-4: PG 2, 760-761; ŚW. JUSTYN, Dialogus, 90,
4-5: PG 6, 689-692; ŚW. HIPOLIT RZYMSKI, Commentarium in Dan., III, 24: GCS I, 168,
8-17; ORYGENES, Homiliae in Ex., XI, 4: PG 12, 337-378. O postawie ciała por. także
ORYGENES, De oratione, XXXI, 3: PG 11, 553-555.
31. Por. ŚW. IGNACY LOYOLA, Ćwiczenia duchowne, 76.
32. Jak na przykład medytacja anachoretów hesychiastów. Hesychia, lub spokój wewnętrzny,
jest uważana przez anachoretów za warunek modlitwy; w swojej formie wschodniej
charakteryzuje się samotnością i technikami skupienia.
33. Ćwiczenie "modlitwy Jezusa", które jest powtarzaniem, bogatej w odniesienia biblijne,
formuły wezwania i błagania (np. "Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną"),
odpowiada naturalnemu rytmowi oddychania. Por. ŚW. IGNACY LOYOLA, Ćwiczenia
duchowe, 258.
34. Por. 1 Tes 5, 17 i 2 Tes 3, 8-12. Z tych i innych tekstów powstaje trudność, jak pogodzić
nakaz nieustannej modlitwy z nakazem pracy? Por. min. ŚW. AUGUSTYN, Epistula, 130,
30: PL 33, 501-502, i ŚW. JAN KASJAN, De institutis Coenobiorum, III, 1-3: SCh 109, 92-
93. Por. także Twierdzenie o modlitwie AFRACHATA, pierwszego Ojca Kościoła
syryjskiego, a w szczególności numery 14-15, poświęcone tak zwanym "dziełom modlitwy",
w: Afraatis Sapientis Persae Demonstrationes, IV: PS 1, 170-174 Wyd. J. Parisot.
35. Por. ŚW. TERESA OD JEZUSA, Twierdza wewnętrzna, VII, 4, 6.
36. ŚW. AUGUSTYN, Enarr. in Ps., 142, 6: PL 37, 1849. Por. także ŚW. AUGUSTYN,
Tract. in Joan., IV, 9: PL 35, 1410: "Quando autem nec ad hoc dignum se dicit, vere plenus
Spiritu Sanct.
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kdwiary/zbior/t
_2_24.html


Wyszukiwarka

Podobne podstrony:
Ustawa o stosunku państwa do Kościoła Katolickiego Rzeczypospolitej Polskiej Komentarz
Ustawa o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej
LIST BENEDYKTA XVI DO BISKUPÓW
List do Konferencji Biskupów na temat Imienia Boga (Anamnesis56 2a)
Moja droga do kościoła katolickiego
16 Nowy Testament List 2 do Tymoteusza
list do dzieci
Geneza ciemnoty kosciol katolicki
19 Nowy Testament List do Zydow
Śmiertelny grzech kościoła katolickiego
Komentarz praktyczny do Nowego Testamentu DRUGI LIST DO KORYNTIAN
Cyceron list do Attyka VI 2

więcej podobnych podstron